<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dcterms="http://purl.org/dc/terms/">
  <channel>
    <title>Jola's podcast</title>
    <link>http://jola.podOmatic.com</link>
    <description>Just for fun and help with Polish</description>
    <language>en-us</language>
    <generator>podOmatic RSS Generator</generator>
    <pubDate>Thu, 05 Nov 2009 14:34:34 GMT</pubDate>
    <itunes:subtitle>Just for fun and help with Polish</itunes:subtitle>
    <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
    <itunes:block>no</itunes:block>
    <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_610845.jpg"/>
    <itunes:author>Jola </itunes:author>
    <itunes:summary></itunes:summary>
    <itunes:category text="Education"/>
    <atom:link href="http://jola.podOmatic.com/rss2.xml" type="application/rss+xml" rel="self"/>
    <item>
      <title>Kuchnia w&#322;oska :)</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681111.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Sa&#322;atka z pomidor&#243;w i mozzarelli

Ta wspania&#322;a w swojej prostocie potrawa wywodzi si&#281; z kuchni w&#322;oskiej. Plastry sera mozarella z pomidorami i lekkim sosem s&#261; doskona&#322;ym pocz&#261;tkiem ka&#380;dego obiadu, ja lubi&#281; j&#261; przyrz&#261;dza&#263; jako lekk&#261; kolacj&#281;.


Sk&#322;adniki:

Dojrza&#322;e pomidory

Ser Mozzarella

Oliwa z oliwek

&#346;wie&#380;a bazylia

Zio&#322;a (bazylia, oregano)

S&#243;l, pieprz


Wykonanie:

Mozarell&#281; pokroi&#263; w cienkie plastry, podobnie jak pomidory i u&#322;o&#380;y&#263; na przemian na talerzu. Troch&#281; oliwy wymiesza&#263; z zio&#322;ami suszonymi i przyprawami, pola&#263; ca&#322;o&#347;&#263;. Udekorowa&#263; listkami &#347;wie&#380;ej bazylii. Ca&#322;o&#347;&#263; sch&#322;odzi&#263; w lod&#243;wce dla nabrania lepszego smaku. Smacznego!
</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-06-25T13_33_19-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-06-25T13_33_19-07_00</comments>
      <pubDate>Mon, 25 Jun 2007 20:33:19 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-19</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-06-25</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-06-25T13_33_19-07_00.mp3" length="1418596"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681111.jpg"/>
      <itunes:duration>85</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Sa&#322;atka z pomidor&#243;w i mozzarelli

Ta wspania&#322;a w swojej prostocie potrawa wywodzi si&#281; z kuchni w&#322;oskiej. Plastry sera mozarella z pomidorami i lekkim sosem s&#261; doskona&#322;ym pocz&#261;tkiem ka&#380;dego obiadu, ja lubi&#281; j&#261; przyrz&#261;dza&#263; jako lekk&#261; kolacj&#281;.


Sk&#322;adniki:

Dojrza&#322;e pomidory

Ser Mozzarella

Oliwa z oliwek

&#346;wie&#380;a bazylia

Zio&#322;a (bazylia, oregano)

S&#243;l, pieprz


Wykonanie:

Mozarell&#281; pokroi&#263; w cienkie plastry, podobnie jak pomidory i u&#322;o&#380;y&#263; na przemian na talerzu. Troch&#281; oliwy wymiesza&#263; z zio&#322;ami suszonymi i przyprawami, pola&#263; ca&#322;o&#347;&#263;. Udekorowa&#263; listkami &#347;wie&#380;ej bazylii. Ca&#322;o&#347;&#263; sch&#322;odzi&#263; w lod&#243;wce dla nabrania lepszego smaku. Smacznego!
</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Rower/A Bicycle</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681112.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Witam panie i pan&#243;w serdecznie

Dzi&#347; nauczymy si&#281; z jakich element&#243;w sk&#322;ada si&#281; rower.

Rower jak wiadomo s&#322;u&#380;y do je&#380;dzenia na nim, r&#281;ce trzymamy na kierownicy, nogami peda&#322;ujemy, a na siode&#322;ku siedzimy. Poza tym rower ma ko&#322;a ze szprychami i oponami, ram&#281;, &#322;a&#324;cuchy i przerzutki. Dla bezpiecze&#324;stwa u&#380;ywamy &#347;wiate&#322;ek odblaskowych i nosimy kask na g&#322;owie.
W zasadzie podczas jazdy na rowerze nosimy te&#380; ubrania, ale ostatnio modne jest je&#380;dzenie na golasa w ramach walki o &#347;rodowisko. Te&#380; mo&#380;na chocia&#380; w Polsce nie polecam, Teletubisia uda&#322;o si&#281; uratowa&#263;, ale takiego delikfenta na pewno nie.

Depesza
Jan Brzechwa

Miasto Klouszki
Ulica Ko&#347;ciuszki
Numer dwadzie&#347;cia,
U swego te&#347;cia
Mieszka
Leszek Kulesza.
Do Leszka
Przysz&#322;a depesza:

OB
KULESZA KO&#346;CIUSZKI KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depesz&#281; bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z t&#261; depesz&#261; do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Nie ma go, prosz&#281; pana.
W&#322;a&#347;nie we wtorek z rana
Wyjecha&#322; do Warszawy
Za&#322;atwi&#263; wa&#380;ne sprawy.
Zamieszka&#322; pod pi&#261;tym na Bema,
A tu go, niestety, nie ma."

Listonosz z rozp&#281;du na rower - hops!
Przyje&#380;d&#380;a do urz&#281;du zziajany jak mops,
Biegnie do naczelnika
I ze s&#322;&#243;w jego w&#322;a&#347;nie wynika,
&#379;e nie dor&#281;czy&#322; depeszy,
Gdy&#380; nie ma w Koluszkach Kuleszy.

Naczelnik telegrafu, cz&#322;ek obowi&#261;zkowy,
Rzek&#322;, nie wdaj&#261;c si&#281; w zb&#281;dne rozmowy:
"Co? Kulesza wyjecha&#322;? Znajdziemy Kulesz&#281;!
Do Warszawy w &#347;lad za nim wy&#347;lemy depesz&#281;."

Dwaj telegrafi&#347;ci przy dw&#243;ch aparatach
T&#281; sam&#261; depesz&#281; &#347;l&#261; do adresata:
Wystukuj&#261; kolejne litery
Stuk-stuk-stuk
Jedna, dwie, trzy, cztery...
Litery

Biegn&#261; po drucie
Stuk-stuk-stuk
W Warszawie w tej samej minucie
Telegrafista odbiera:
Ka - litera, U - litera, eL - litera
Kul... Kule... Kulesza...
Uk&#322;ada si&#281; z liter depesza:

KULESZA BEMA WARSZAWA
JEST WA&#379;NA NIEZMIERNIE SPRAWA
STOP
PRZEKAZUJ&#260; DEPESZ&#280; KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depesz&#281; bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z t&#261; depesz&#261; do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Owszem, mieszka&#322; na Bema,
Lecz go od wczoraj ju&#380; nie ma.
Wyjecha&#322; do Krakowa,
Adres: ulica Basztowa,
Numer domu pi&#281;tna&#347;cie,
Tam mu depesz&#281; przeka&#380;cie."

Listonosz wraca, rzecz oczywista,
Zn&#243;w wystukuje telegrafista
Szereg tych samych liter i znak&#243;w:

KULESZA BASZTOWA KRAK&#211;W...

Zn&#243;w listonosz depeszy dor&#281;czy&#263; nie mo&#380;e,
Bo Kulesza wyjecha&#322; nad morze.
I zn&#243;w aparat stuka,
I zn&#243;w listonosz szuka:

KULESZA S&#321;ONECZNA SOPOT...

I znowu z Kulesz&#261; k&#322;opot,
Bo wyjecha&#322; do &#321;om&#380;y, do stryja.
Zn&#243;w telegraf litery wybija,
Za Kulesz&#261; depesza pod&#261;&#380;a:

KULESZA TRAUGUTTA &#321;OM&#379;A...

Ale w &#321;om&#380;y ta sama nowina -
Wyjecha&#322; do Szczecina!
Depesza w &#347;lad za nim leci:

KULESZA PORTOWA SZCZECIN...

A w Szczecinie ta sama nowina -
Wyjecha&#322; do Lublina.
Z Lublina do Olsztyna,
Z Olsztyna do Raszyna,
Z Raszyna do Cieszyna...

Tak&#261; mia&#322; z nim telegraf robot&#281;!
Wreszcie wr&#243;ci&#322; do domu w sobot&#281;.
Ledwo wr&#243;ci&#322;, przychodzi depesza:

OB
KULESZA KO&#346;CIUSZKI KOLUSZKI
WARSZAWA KRAK&#211;W SOPOT
&#321;OM&#379;A SZCZECIN LUBLIN
OLSZTYN RASZYN CIESZYN KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Ledwo przysz&#322;a depesza,
Skoczy&#322; Leszek Kulesza
I po chwili ju&#380; by&#322; w autobusie,
Bo bardzo spieszy&#322;o mu si&#281;.

Przyjecha&#322; do Kielc w sam&#261; por&#281;
Wieczorem,
Kiedy na st&#243;&#322; wnoszono racuszki.
A racuszki - wprost liza&#263; paluszki,
Takich nigdzie i nikt wam nie poda!

Nie proszono was?
A szkoda! </description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-06-10T12_19_04-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-06-10T12_19_04-07_00</comments>
      <pubDate>Sun, 10 Jun 2007 19:19:04 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-12</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-06-10</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-06-10T12_19_04-07_00.mp3" length="5243571"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681112.jpg"/>
      <itunes:duration>325</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Witam panie i pan&#243;w serdecznie

Dzi&#347; nauczymy si&#281; z jakich element&#243;w sk&#322;ada si&#281; rower.

Rower jak wiadomo s&#322;u&#380;y do je&#380;dzenia na nim, r&#281;ce trzymamy na kierownicy, nogami peda&#322;ujemy, a na siode&#322;ku siedzimy. Poza tym rower ma ko&#322;a ze szprychami i oponami, ram&#281;, &#322;a&#324;cuchy i przerzutki. Dla bezpiecze&#324;stwa u&#380;ywamy &#347;wiate&#322;ek odblaskowych i nosimy kask na g&#322;owie.
W zasadzie podczas jazdy na rowerze nosimy te&#380; ubrania, ale ostatnio modne jest je&#380;dzenie na golasa w ramach walki o &#347;rodowisko. Te&#380; mo&#380;na chocia&#380; w Polsce nie polecam, Teletubisia uda&#322;o si&#281; uratowa&#263;, ale takiego delikfenta na pewno nie.

Depesza
Jan Brzechwa

Miasto Klouszki
Ulica Ko&#347;ciuszki
Numer dwadzie&#347;cia,
U swego te&#347;cia
Mieszka
Leszek Kulesza.
Do Leszka
Przysz&#322;a depesza:

OB
KULESZA KO&#346;CIUSZKI KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depesz&#281; bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z t&#261; depesz&#261; do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Nie ma go, prosz&#281; pana.
W&#322;a&#347;nie we wtorek z rana
Wyjecha&#322; do Warszawy
Za&#322;atwi&#263; wa&#380;ne sprawy.
Zamieszka&#322; pod pi&#261;tym na Bema,
A tu go, niestety, nie ma."

Listonosz z rozp&#281;du na rower - hops!
Przyje&#380;d&#380;a do urz&#281;du zziajany jak mops,
Biegnie do naczelnika
I ze s&#322;&#243;w jego w&#322;a&#347;nie wynika,
&#379;e nie dor&#281;czy&#322; depeszy,
Gdy&#380; nie ma w Koluszkach Kuleszy.

Naczelnik telegrafu, cz&#322;ek obowi&#261;zkowy,
Rzek&#322;, nie wdaj&#261;c si&#281; w zb&#281;dne rozmowy:
"Co? Kulesza wyjecha&#322;? Znajdziemy Kulesz&#281;!
Do Warszawy w &#347;lad za nim wy&#347;lemy depesz&#281;."

Dwaj telegrafi&#347;ci przy dw&#243;ch aparatach
T&#281; sam&#261; depesz&#281; &#347;l&#261; do adresata:
Wystukuj&#261; kolejne litery
Stuk-stuk-stuk
Jedna, dwie, trzy, cztery...
Litery

Biegn&#261; po drucie
Stuk-stuk-stuk
W Warszawie w tej samej minucie
Telegrafista odbiera:
Ka - litera, U - litera, eL - litera
Kul... Kule... Kulesza...
Uk&#322;ada si&#281; z liter depesza:

KULESZA BEMA WARSZAWA
JEST WA&#379;NA NIEZMIERNIE SPRAWA
STOP
PRZEKAZUJ&#260; DEPESZ&#280; KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depesz&#281; bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z t&#261; depesz&#261; do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Owszem, mieszka&#322; na Bema,
Lecz go od wczoraj ju&#380; nie ma.
Wyjecha&#322; do Krakowa,
Adres: ulica Basztowa,
Numer domu pi&#281;tna&#347;cie,
Tam mu depesz&#281; przeka&#380;cie."

Listonosz wraca, rzecz oczywista,
Zn&#243;w wystukuje telegrafista
Szereg tych samych liter i znak&#243;w:

KULESZA BASZTOWA KRAK&#211;W...

Zn&#243;w listonosz depeszy dor&#281;czy&#263; nie mo&#380;e,
Bo Kulesza wyjecha&#322; nad morze.
I zn&#243;w aparat stuka,
I zn&#243;w listonosz szuka:

KULESZA S&#321;ONECZNA SOPOT...

I znowu z Kulesz&#261; k&#322;opot,
Bo wyjecha&#322; do &#321;om&#380;y, do stryja.
Zn&#243;w telegraf litery wybija,
Za Kulesz&#261; depesza pod&#261;&#380;a:

KULESZA TRAUGUTTA &#321;OM&#379;A...

Ale w &#321;om&#380;y ta sama nowina -
Wyjecha&#322; do Szczecina!
Depesza w &#347;lad za nim leci:

KULESZA PORTOWA SZCZECIN...

A w Szczecinie ta sama nowina -
Wyjecha&#322; do Lublina.
Z Lublina do Olsztyna,
Z Olsztyna do Raszyna,
Z Raszyna do Cieszyna...

Tak&#261; mia&#322; z nim telegraf robot&#281;!
Wreszcie wr&#243;ci&#322; do domu w sobot&#281;.
Ledwo wr&#243;ci&#322;, przychodzi depesza:

OB
KULESZA KO&#346;CIUSZKI KOLUSZKI
WARSZAWA KRAK&#211;W SOPOT
&#321;OM&#379;A SZCZECIN LUBLIN
OLSZTYN RASZYN CIESZYN KOLUSZKI
STOP
PRZYJE&#379;D&#379;AJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Ledwo przysz&#322;a depesza,
Skoczy&#322; Leszek Kulesza
I po chwili ju&#380; by&#322; w autobusie,
Bo bardzo spieszy&#322;o mu si&#281;.

Przyjecha&#322; do Kielc w sam&#261; por&#281;
Wieczorem,
Kiedy na st&#243;&#322; wnoszono racuszki.
A racuszki - wprost liza&#263; paluszki,
Takich nigdzie i nikt wam nie poda!

Nie proszono was?
A szkoda! </itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Cz&#281;&#347;ci g&#322;owy / parts of a head</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681113.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Cze&#347;&#263;, tu Jola z Polski.

W tym epizodzie uczymy si&#281; cz&#281;&#347;ci g&#322;owy po polsku.

G&#322;owa, czo&#322;o, bwri, oczy, uszy, nos, policzki, usta, broda i podbr&#243;dek.

Ow&#322;osienie: w&#322;osy, broda, bokobrody i w&#261;sy.

Przyk&#322;ady:

Ona ma br&#261;zowe oczy i ma&#322;y uroczy nosek. Pokiwa&#322; g&#322;ow&#261; na znak zgody. W uszach i nosie ma kolczyki.

Mam to w nosie. Co znaczy, &#380;e mnie to nic nie obchodzi.

W g&#322;owie si&#281; nie mie&#347;ci. Przesz&#322;o mi przez g&#322;ow&#281;.

Czego oczy nie widz&#261;, tego sercu nie &#380;al.

Co dwie g&#322;owy, to nie jedna.

Pu&#347;ci&#322; do mnie oczko.

Co widzisz oczyma duszy swojej?

W jego oczach widzia&#322;am b&#243;l, ale zacisn&#261;&#322; usta i nic nie powiedzia&#322;.

Powiadaj&#261;, &#380;e ludzie z wysokim czo&#322;em maj&#261; t&#281;gie g&#322;owy.


</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-05-13T07_10_23-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-05-13T07_10_23-07_00</comments>
      <pubDate>Sun, 13 May 2007 14:10:23 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-16</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-05-13</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-05-13T07_10_23-07_00.mp3" length="1422797"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681113.jpg"/>
      <itunes:duration>86</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Cze&#347;&#263;, tu Jola z Polski.

W tym epizodzie uczymy si&#281; cz&#281;&#347;ci g&#322;owy po polsku.

G&#322;owa, czo&#322;o, bwri, oczy, uszy, nos, policzki, usta, broda i podbr&#243;dek.

Ow&#322;osienie: w&#322;osy, broda, bokobrody i w&#261;sy.

Przyk&#322;ady:

Ona ma br&#261;zowe oczy i ma&#322;y uroczy nosek. Pokiwa&#322; g&#322;ow&#261; na znak zgody. W uszach i nosie ma kolczyki.

Mam to w nosie. Co znaczy, &#380;e mnie to nic nie obchodzi.

W g&#322;owie si&#281; nie mie&#347;ci. Przesz&#322;o mi przez g&#322;ow&#281;.

Czego oczy nie widz&#261;, tego sercu nie &#380;al.

Co dwie g&#322;owy, to nie jedna.

Pu&#347;ci&#322; do mnie oczko.

Co widzisz oczyma duszy swojej?

W jego oczach widzia&#322;am b&#243;l, ale zacisn&#261;&#322; usta i nic nie powiedzia&#322;.

Powiadaj&#261;, &#380;e ludzie z wysokim czo&#322;em maj&#261; t&#281;gie g&#322;owy.


</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Cz&#281;&#347;ci cia&#322;a cz&#322;owieka</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681114.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Polacy, jak inni ludzie maj&#261; jedn&#261; g&#322;ow&#281;, jeden tu&#322;&#243;w i jedn&#261; szyj&#281;. Poza tym mamy dwie nogi, ka&#380;d&#261; zako&#324;czon&#261; stop&#261;. Noga sk&#322;ada si&#281; z uda i &#322;ydki oraz kolana w &#347;rodku, za&#347; stopa ma pi&#281;t&#281; i palce, a najwi&#281;kszy palec u nogi nazywa si&#281; paluch.

R&#281;ka to po angielsku: hand or arm. Rami&#281; to ta cz&#281;&#347;&#263; od tu&#322;owia do &#322;okcia, potem od &#322;okcia do d&#322;oni mamy przedrami&#281;.

D&#322;o&#324; sk&#322;ada si&#281; z palc&#243;w, kciuka i nadgarstka.

Palce u d&#322;oni: ma&#322;y palec, serdeczny palec, palec &#347;rodkowy, palec wskazuj&#261;cy oraz kciuk.


On poprosi&#322; j&#261; o r&#281;k&#281;. / He popped a question.

Stefan zobaczy&#322; w&#322;amywacza i wzi&#261;&#322; nogi za pas. Wzi&#261;&#263; nogi za pas / to run away

To by&#322; cios poni&#380;ej pasa / It was a low-blow.

Wyp&#322;aka&#322;a si&#281; na Mariusza ramieniu. P&#322;aka&#263; na czyim&#347; ramieniu / to cry on someone's shoulder.

Kasia wyp&#322;akuje oczy za Piotrem, kt&#243;ry zostawi&#322; j&#261; dla Bo&#380;eny.


Poprosi&#322; - czas przesz&#322;y od poprosi&#263;, czasownik podstawowy - prosi&#263;

Zobaczy&#322; - czas przesz&#322;y od zobaczy&#263;, czasownik podstawowy - widzie&#263;

Wyp&#322;aka&#322;a si&#281; - czas przesz&#322;y od wyp&#322;aka&#263;, czasownik podstawowy - p&#322;aka&#263;

Paulino, thanks for a picture :)</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-04-21T05_48_35-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-04-21T05_48_35-07_00</comments>
      <pubDate>Sat, 21 Apr 2007 12:48:35 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-04-21</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-04-21T05_48_35-07_00.mp3" length="2419081"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681114.jpg"/>
      <itunes:duration>149</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Polacy, jak inni ludzie maj&#261; jedn&#261; g&#322;ow&#281;, jeden tu&#322;&#243;w i jedn&#261; szyj&#281;. Poza tym mamy dwie nogi, ka&#380;d&#261; zako&#324;czon&#261; stop&#261;. Noga sk&#322;ada si&#281; z uda i &#322;ydki oraz kolana w &#347;rodku, za&#347; stopa ma pi&#281;t&#281; i palce, a najwi&#281;kszy palec u nogi nazywa si&#281; paluch.

R&#281;ka to po angielsku: hand or arm. Rami&#281; to ta cz&#281;&#347;&#263; od tu&#322;owia do &#322;okcia, potem od &#322;okcia do d&#322;oni mamy przedrami&#281;.

D&#322;o&#324; sk&#322;ada si&#281; z palc&#243;w, kciuka i nadgarstka.

Palce u d&#322;oni: ma&#322;y palec, serdeczny palec, palec &#347;rodkowy, palec wskazuj&#261;cy oraz kciuk.


On poprosi&#322; j&#261; o r&#281;k&#281;. / He popped a question.

Stefan zobaczy&#322; w&#322;amywacza i wzi&#261;&#322; nogi za pas. Wzi&#261;&#263; nogi za pas / to run away

To by&#322; cios poni&#380;ej pasa / It was a low-blow.

Wyp&#322;aka&#322;a si&#281; na Mariusza ramieniu. P&#322;aka&#263; na czyim&#347; ramieniu / to cry on someone's shoulder.

Kasia wyp&#322;akuje oczy za Piotrem, kt&#243;ry zostawi&#322; j&#261; dla Bo&#380;eny.


Poprosi&#322; - czas przesz&#322;y od poprosi&#263;, czasownik podstawowy - prosi&#263;

Zobaczy&#322; - czas przesz&#322;y od zobaczy&#263;, czasownik podstawowy - widzie&#263;

Wyp&#322;aka&#322;a si&#281; - czas przesz&#322;y od wyp&#322;aka&#263;, czasownik podstawowy - p&#322;aka&#263;

Paulino, thanks for a picture :)</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Deklinacja i Ga&#322;czy&#324;ski</title>
      <description>Cze&#347;&#263;, wita was Jola.

Dzisiaj troch&#281; gramatyki i jak zwykle wierszyk.

Opowiem o odmianie rzeczownik&#243;w, w liczbie pojedynczej dla trzech rodzaj&#243;w: m&#281;skiego, &#380;e&#324;skiego i nijakiego. Odmiana rzeczownik&#243;w to inaczej deklinacja, czyli odmianawyrazu przez przypadki, liczby i rodzaje.

Przyk&#322;ady:
ten brat, ta siostra, to dziecko

Nazwy przypadk&#243;w:
- Mianownik (nominativus) kto? co? brat, siostra, dziecko
- Dope&#322;niacz (genetivus) kogo? czego nie ma? brata, siostry, dziecka
- Celownik (dativus) komu? czemu si&#281; przygl&#261;dam? bratu, siostrze, dziecku
- Biernik (accusativus) kogo? co widz&#281;? brata, siostr&#281;, dziecko
- Narz&#281;dnik (instrumentalis) kim? czym si&#281; pos&#322;uguj&#281;? lub z kim? z czym id&#281;? z bratem, z siostr&#261;, z dzieckiem
- Miejscownik (locativus) o kim? o czym m&#243;wi&#281;? o bracie, o siostrze, o dziecku
- Wo&#322;acz o! bracie, siostro, dziecko


Ga&#322;czy&#324;ski Konstanty Ildefons

Dlaczego og&#243;rek nie &#347;piewa

Pytanie to, w tytule,
postawione tak &#347;mia&#322;o,
cho&#263;by z najwi&#281;kszym b&#243;lem
rozwi&#261;za&#263; by nale&#380;a&#322;o.

Je&#347;li og&#243;rek nie &#347;piewa,
i to o &#380;adnej porze,
to wida&#263; z woli nieba
prawdopodobnie nie mo&#380;e.

Lecz je&#347;li pragnie? Gor&#261;co!
Jak dot&#261;d nikt. Jak skowronek.
Je&#347;li w s&#322;oju noc&#261;
&#322;zy przelewa zielone?

Mijaj&#261; lata, zimy,
raz s&#322;oneczko, raz chmurka;
a my oboj&#281;tnie przechodzimy
ko&#322;o niejednego og&#243;rka.</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-04-09T06_40_26-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-04-09T06_40_26-07_00</comments>
      <pubDate>Mon, 09 Apr 2007 13:40:26 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-04-09</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-04-09T06_40_26-07_00.mp3" length="3176916"/>
      <itunes:duration>194</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Cze&#347;&#263;, wita was Jola.

Dzisiaj troch&#281; gramatyki i jak zwykle wierszyk.

Opowiem o odmianie rzeczownik&#243;w, w liczbie pojedynczej dla trzech rodzaj&#243;w: m&#281;skiego, &#380;e&#324;skiego i nijakiego. Odmiana rzeczownik&#243;w to inaczej deklinacja, czyli odmianawyrazu przez przypadki, liczby i rodzaje.

Przyk&#322;ady:
ten brat, ta siostra, to dziecko

Nazwy przypadk&#243;w:
- Mianownik (nominativus) kto? co? brat, siostra, dziecko
- Dope&#322;niacz (genetivus) kogo? czego nie ma? brata, siostry, dziecka
- Celownik (dativus) komu? czemu si&#281; przygl&#261;dam? bratu, siostrze, dziecku
- Biernik (accusativus) kogo? co widz&#281;? brata, siostr&#281;, dziecko
- Narz&#281;dnik (instrumentalis) kim? czym si&#281; pos&#322;uguj&#281;? lub z kim? z czym id&#281;? z bratem, z siostr&#261;, z dzieckiem
- Miejscownik (locativus) o kim? o czym m&#243;wi&#281;? o bracie, o siostrze, o dziecku
- Wo&#322;acz o! bracie, siostro, dziecko


Ga&#322;czy&#324;ski Konstanty Ildefons

Dlaczego og&#243;rek nie &#347;piewa

Pytanie to, w tytule,
postawione tak &#347;mia&#322;o,
cho&#263;by z najwi&#281;kszym b&#243;lem
rozwi&#261;za&#263; by nale&#380;a&#322;o.

Je&#347;li og&#243;rek nie &#347;piewa,
i to o &#380;adnej porze,
to wida&#263; z woli nieba
prawdopodobnie nie mo&#380;e.

Lecz je&#347;li pragnie? Gor&#261;co!
Jak dot&#261;d nikt. Jak skowronek.
Je&#347;li w s&#322;oju noc&#261;
&#322;zy przelewa zielone?

Mijaj&#261; lata, zimy,
raz s&#322;oneczko, raz chmurka;
a my oboj&#281;tnie przechodzimy
ko&#322;o niejednego og&#243;rka.</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Barwy, czyli kolory po polsku</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681115.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Witam, tu Jola.

Dzisiaj opowiem wam troch&#281; o barwach, czyli kolorach po polsku.

Jak wszyscy wiemy, niebo jest niebieskie, trawa zielona, a polskie tramwaje - czerwone. Polska flaga jest bia&#322;o-czerwona. Fioletowe s&#261; fio&#322;ki, granatowe szkolne mundurki, forsycje kwitn&#261; na z&#243;&#322;to, za&#347; magnolie na bia&#322;o.

Morze mo&#380;e mie&#263; kilka kolor&#243;w: od niebieskiego po turkusowy i szmaragadowy.

Osobi&#347;cie lubi&#281; kolory pastelowe, jak kolor piaskowy, szczeg&#243;lnie latem. Krzykliwe kolory, jak seledynowy albo stra&#380;acki czerwony kompletnie nie s&#261; w moim gu&#347;cie.

Jesieni&#261; wol&#281; be&#380;e po&#322;&#261;czone z popielatowymi dodatkami.

W Polsce kolor czarny oznacza &#380;a&#322;ob&#281;, bia&#322;y - niewinno&#347;&#263;, zielony - nadziej&#281;, a &#380;&#243;&#322;ty - zazdro&#347;&#263;.

A jako dodatek - wierszyk Jana Brzechwy o kolorach:

Malarz wci&#261;&#380; zachodzi&#322; w g&#322;ow&#281;:
S&#261; kolory i odcienie,
Ka&#380;dy inn&#261; ma wymow&#281;,
Ka&#380;dy jakie&#347; ma znaczenie.

A&#380; pods&#322;ucha&#322; raz w farbiarni,
Jak sprzecza&#322;y si&#281; kolory:
- &#379;&#243;&#322;ty trzyma si&#281; najmarniej,
&#379;&#243;&#322;ty jest na zazdro&#347;&#263; chory.

- Te&#380; gadanie... Zreszt&#261; zgoda,
Mnie zazdrosne lubi&#261; &#380;ony,
Taka jest w tym roku moda:
&#379;&#243;&#322;ty kolor, nie czerwony.

Mrukn&#261;&#322; czarny: - Czy nale&#380;y
W takie wdawa&#263; si&#281; rozmowy?
Jak czerwony si&#281; zaperzy,
To si&#281; robi fioletowy.

- Zamilcz! Wszystkim si&#281; podoba
Modny kolor fioletowy,
A ty jeste&#347; co? &#379;a&#322;oba!
Ciebie lubi&#261; tylko wdowy.

- Lepszy czarny jest ni&#380; bia&#322;y!
- Lepszy bia&#322;y, za to r&#281;cz&#281;,
Wszak si&#281; na mnie posk&#322;ada&#322;y
Barwy, kt&#243;re tworz&#261; t&#281;cz&#281;.

- Tylko panny i oseski
Bia&#322;ym chlubi&#261; si&#281; kolorem...
- A niebieski
- Co niebieski?
- Jego tu na &#347;wiadka bior&#281;.

Rzek&#322; niebieski: S&#322;&#243;w mi szkoda.
Ka&#380;dy z czasem wyp&#322;owieje.
A zielony tylko doda&#322;:
- Mam nadziej&#281;... Mam nadziej&#281;...</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-29T12_39_25-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-29T12_39_25-07_00</comments>
      <pubDate>Thu, 29 Mar 2007 19:39:25 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-03-29</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-03-29T12_39_25-07_00.mp3" length="2797538"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681115.jpg"/>
      <itunes:duration>172</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Witam, tu Jola.

Dzisiaj opowiem wam troch&#281; o barwach, czyli kolorach po polsku.

Jak wszyscy wiemy, niebo jest niebieskie, trawa zielona, a polskie tramwaje - czerwone. Polska flaga jest bia&#322;o-czerwona. Fioletowe s&#261; fio&#322;ki, granatowe szkolne mundurki, forsycje kwitn&#261; na z&#243;&#322;to, za&#347; magnolie na bia&#322;o.

Morze mo&#380;e mie&#263; kilka kolor&#243;w: od niebieskiego po turkusowy i szmaragadowy.

Osobi&#347;cie lubi&#281; kolory pastelowe, jak kolor piaskowy, szczeg&#243;lnie latem. Krzykliwe kolory, jak seledynowy albo stra&#380;acki czerwony kompletnie nie s&#261; w moim gu&#347;cie.

Jesieni&#261; wol&#281; be&#380;e po&#322;&#261;czone z popielatowymi dodatkami.

W Polsce kolor czarny oznacza &#380;a&#322;ob&#281;, bia&#322;y - niewinno&#347;&#263;, zielony - nadziej&#281;, a &#380;&#243;&#322;ty - zazdro&#347;&#263;.

A jako dodatek - wierszyk Jana Brzechwy o kolorach:

Malarz wci&#261;&#380; zachodzi&#322; w g&#322;ow&#281;:
S&#261; kolory i odcienie,
Ka&#380;dy inn&#261; ma wymow&#281;,
Ka&#380;dy jakie&#347; ma znaczenie.

A&#380; pods&#322;ucha&#322; raz w farbiarni,
Jak sprzecza&#322;y si&#281; kolory:
- &#379;&#243;&#322;ty trzyma si&#281; najmarniej,
&#379;&#243;&#322;ty jest na zazdro&#347;&#263; chory.

- Te&#380; gadanie... Zreszt&#261; zgoda,
Mnie zazdrosne lubi&#261; &#380;ony,
Taka jest w tym roku moda:
&#379;&#243;&#322;ty kolor, nie czerwony.

Mrukn&#261;&#322; czarny: - Czy nale&#380;y
W takie wdawa&#263; si&#281; rozmowy?
Jak czerwony si&#281; zaperzy,
To si&#281; robi fioletowy.

- Zamilcz! Wszystkim si&#281; podoba
Modny kolor fioletowy,
A ty jeste&#347; co? &#379;a&#322;oba!
Ciebie lubi&#261; tylko wdowy.

- Lepszy czarny jest ni&#380; bia&#322;y!
- Lepszy bia&#322;y, za to r&#281;cz&#281;,
Wszak si&#281; na mnie posk&#322;ada&#322;y
Barwy, kt&#243;re tworz&#261; t&#281;cz&#281;.

- Tylko panny i oseski
Bia&#322;ym chlubi&#261; si&#281; kolorem...
- A niebieski
- Co niebieski?
- Jego tu na &#347;wiadka bior&#281;.

Rzek&#322; niebieski: S&#322;&#243;w mi szkoda.
Ka&#380;dy z czasem wyp&#322;owieje.
A zielony tylko doda&#322;:
- Mam nadziej&#281;... Mam nadziej&#281;...</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Pi&#281;kna acz nieszcz&#281;&#347;liwa Pani</title>
      <description>Pi&#281;kna pani by&#322;a taka smutna, &#380;e stoj&#261;cy obok m&#281;&#380;czyzna zapyta&#322;: Dlaczego pani jest taka przygn&#281;biona? Smuk&#322;a kobieta odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281;, oczy mia&#322;a zap&#322;akane, i odpowiedzia&#322;a:  dziesi&#281;ciu m&#322;odzie&#324;c&#243;w prosi&#322;o mnie o r&#281;k&#281; w tym miesi&#261;cu, p&#322;acz&#281;, poniewa&#380; wszystkim im odm&#243;wi&#322;am.

Przystojny brunet spojrza&#322; na ni&#261; z zaciekawieniem: czy&#380;by &#380;aden z nich nie by&#322; interesuj&#261;cym, dobrze si&#281; zapowiadaj&#261;cym m&#322;odym cz&#322;owiekiem z charakterem i odpowiednim maj&#261;tkiem?

Niewiasta rzek&#322;a: wszyscy byli odpowiedni&#261; parti&#261; dla mnie, nikt nie by&#322; sk&#261;pym dziwakiem o smutnej twarzy.

Pan: To dlaczego kobieto odm&#243;wi&#322;a&#347; im i jeszcze p&#322;aczesz?

Pani: Bo ja w&#322;a&#347;nie takiego pragn&#281;, sk&#261;pego dziwaka o smutnej twarzy.

W tym momencie tramwaj zatrzyma&#322; si&#281; na przystanku i para si&#281; rozsta&#322;a, chocia&#380; rozmowa by&#322;a niezwykle interesuj&#261;ca, a tramwaj, jak to tramwaj, by&#322; czerwony i pojecha&#322; w prawo.</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-15T00_05_50-07_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-15T00_05_50-07_00</comments>
      <pubDate>Thu, 15 Mar 2007 07:05:50 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-03-15</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-03-15T00_05_50-07_00.mp3" length="1721603"/>
      <itunes:duration>103</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Pi&#281;kna pani by&#322;a taka smutna, &#380;e stoj&#261;cy obok m&#281;&#380;czyzna zapyta&#322;: Dlaczego pani jest taka przygn&#281;biona? Smuk&#322;a kobieta odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281;, oczy mia&#322;a zap&#322;akane, i odpowiedzia&#322;a:  dziesi&#281;ciu m&#322;odzie&#324;c&#243;w prosi&#322;o mnie o r&#281;k&#281; w tym miesi&#261;cu, p&#322;acz&#281;, poniewa&#380; wszystkim im odm&#243;wi&#322;am.

Przystojny brunet spojrza&#322; na ni&#261; z zaciekawieniem: czy&#380;by &#380;aden z nich nie by&#322; interesuj&#261;cym, dobrze si&#281; zapowiadaj&#261;cym m&#322;odym cz&#322;owiekiem z charakterem i odpowiednim maj&#261;tkiem?

Niewiasta rzek&#322;a: wszyscy byli odpowiedni&#261; parti&#261; dla mnie, nikt nie by&#322; sk&#261;pym dziwakiem o smutnej twarzy.

Pan: To dlaczego kobieto odm&#243;wi&#322;a&#347; im i jeszcze p&#322;aczesz?

Pani: Bo ja w&#322;a&#347;nie takiego pragn&#281;, sk&#261;pego dziwaka o smutnej twarzy.

W tym momencie tramwaj zatrzyma&#322; si&#281; na przystanku i para si&#281; rozsta&#322;a, chocia&#380; rozmowa by&#322;a niezwykle interesuj&#261;ca, a tramwaj, jak to tramwaj, by&#322; czerwony i pojecha&#322; w prawo.</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Moja rodzina</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681116.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Babcia z dziadkiem pojechali do miasta. Tam spotkali si&#281; z c&#243;rk&#261;, zi&#281;ciem i wnuczkami.

Zi&#281;&#263; powiedzia&#322; dzie&#324; dobry do swojej siostrzenicy, kt&#243;ra ma na imi&#281; Natalka. Czteroletnia Natalka uwielbia swojego wujka i cioci&#281;.

Kuzyn z Gda&#324;ska ma czterdzie&#347;ci lat, a jego &#380;ona Katarzyna - trzydzie&#347;ci osiem.

Wczoraj m&#243;j bratanek zapyta&#322; mnie, jak si&#281; nazywa m&#243;j ch&#322;opak, a bratanica - ile on ma lat.

Dzieciaki poskar&#380;y&#322;y si&#281; rodzicom, &#380;e nie wiedz&#261;, co znaczy s&#322;owo: stryjek i stryjenka.

Te&#347;ciowie mojego brata przywie&#378;li swoje c&#243;rki na wakacje.

Te&#347;ciowie mojej siostry zabrali nasze dzieci na wakacje.

Moja synowa jest wysok&#261;, pi&#281;kn&#261; kobiet&#261; z d&#322;ugimi, kasztanowymi w&#322;osami.

M&#243;j siostrzeniec to niski, pulchny m&#322;odzieniec z kr&#243;tkimi blond w&#322;osami.

Siostra mojej mamy to moja ciocia, a brat mojego taty to m&#243;j stryj.

&#379;ona mojego stryja to stryjenka Ma&#322;gosia, kt&#243;ra ma prawie sze&#347;&#263;dziesi&#261;t dziewi&#281;&#263; lat.

Moi rodzice maj&#261; tr&#243;jk&#281; wnuk&#243;w.

Mam dwoje rodze&#324;stwa, m&#243;j brat ma na imi&#281; Wojtek, a siostra Ma&#322;gorzata.

15-letnia Kasia zabra&#322;a bli&#378;niaki do parku.

Rodzice Jerzego widzieli je&#380;a w lesie.</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-05T10_27_30-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-03-05T10_27_30-08_00</comments>
      <pubDate>Mon, 05 Mar 2007 18:27:30 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-13</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-03-05</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-03-05T10_27_30-08_00.mp3" length="1903584"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681116.jpg"/>
      <itunes:duration>116</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Babcia z dziadkiem pojechali do miasta. Tam spotkali si&#281; z c&#243;rk&#261;, zi&#281;ciem i wnuczkami.

Zi&#281;&#263; powiedzia&#322; dzie&#324; dobry do swojej siostrzenicy, kt&#243;ra ma na imi&#281; Natalka. Czteroletnia Natalka uwielbia swojego wujka i cioci&#281;.

Kuzyn z Gda&#324;ska ma czterdzie&#347;ci lat, a jego &#380;ona Katarzyna - trzydzie&#347;ci osiem.

Wczoraj m&#243;j bratanek zapyta&#322; mnie, jak si&#281; nazywa m&#243;j ch&#322;opak, a bratanica - ile on ma lat.

Dzieciaki poskar&#380;y&#322;y si&#281; rodzicom, &#380;e nie wiedz&#261;, co znaczy s&#322;owo: stryjek i stryjenka.

Te&#347;ciowie mojego brata przywie&#378;li swoje c&#243;rki na wakacje.

Te&#347;ciowie mojej siostry zabrali nasze dzieci na wakacje.

Moja synowa jest wysok&#261;, pi&#281;kn&#261; kobiet&#261; z d&#322;ugimi, kasztanowymi w&#322;osami.

M&#243;j siostrzeniec to niski, pulchny m&#322;odzieniec z kr&#243;tkimi blond w&#322;osami.

Siostra mojej mamy to moja ciocia, a brat mojego taty to m&#243;j stryj.

&#379;ona mojego stryja to stryjenka Ma&#322;gosia, kt&#243;ra ma prawie sze&#347;&#263;dziesi&#261;t dziewi&#281;&#263; lat.

Moi rodzice maj&#261; tr&#243;jk&#281; wnuk&#243;w.

Mam dwoje rodze&#324;stwa, m&#243;j brat ma na imi&#281; Wojtek, a siostra Ma&#322;gorzata.

15-letnia Kasia zabra&#322;a bli&#378;niaki do parku.

Rodzice Jerzego widzieli je&#380;a w lesie.</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Numbers :)</title>
      <description>Pi&#281;&#263;dziesi&#281;ciosiedmioletni m&#281;&#380;czyzna trzyma&#322; dwoma r&#281;koma st&#243;&#322; z trzema nogami, a pomaga&#322; mu w tym jego osiemnastoletni syn. Obaj w roku tysi&#261;c siedemset osiemdziesi&#261;tym &#243;smym napisali po dwie ksi&#261;&#380;ki, obie o drugiej wojnie &#347;wiatowej. Trzecia noga od sto&#322;u kosztowa&#322;a dwa tysi&#261;ce trzysta sze&#347;&#263;dziesi&#261;t sze&#347;&#263; z&#322;otych, razem z VAT-em, o czym poinformowali mam&#281; wysy&#322;aj&#261;c jej SMS na numer: dziewi&#281;&#263;set pi&#281;&#263;, trzysta dwa, osiemset siedemdziesi&#261;t jeden.
Za&#347; &#243;smego dnia tygodnia przejechali dwa tysi&#261;ce pi&#281;tna&#347;cie kilometr&#243;w, a ca&#322;a ta historia mo&#380;e mie&#263; sens tylko jeden raz, na szcz&#281;&#347;cie.

Bajka o sze&#347;ciu t&#322;umaczkach 

Konstanty Ildefons Ga&#322;czy&#324;ski 

Sze&#347;&#263; t&#322;umaczek w ramach nieuzgodnienia
t&#322;umaczy&#322;o t&#281; sam&#261; powie&#347;&#263; w oparach natchnienia:
pierwszej wyszed&#322; poemat oktaw&#261;,
drugiej co&#347; ze sportu: "Kiszka, brawo!",
trzecia przywioz&#322;a powie&#347;&#263; historyczn&#261;
pt. "Zamierzch&#322;e czasy",
czwarta rewelacj&#281; w trzech tomach (nieomal klasyk!),
pi&#261;ta reporta&#380; "Tam, gdzie by&#322; d&#243;&#322;",
sz&#243;sta - "O hodowli pszcz&#243;&#322;".

Pytanie
Sk&#261;d ta historia dzika?

Odpowied&#378;
&#379;adna nie zna&#322;a j&#281;zyka.

Mora&#322;, czyli pouczenie:
Wi&#281;c po co si&#281;ga&#263; do orygina&#322;u?
Zamiast jednego, sze&#347;&#263; dzie&#322; powsta&#322;o.

</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-02-22T09_28_21-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-02-22T09_28_21-08_00</comments>
      <pubDate>Thu, 22 Feb 2007 17:28:21 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-02-22</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-02-22T09_28_21-08_00.mp3" length="2220998"/>
      <itunes:duration>134</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Pi&#281;&#263;dziesi&#281;ciosiedmioletni m&#281;&#380;czyzna trzyma&#322; dwoma r&#281;koma st&#243;&#322; z trzema nogami, a pomaga&#322; mu w tym jego osiemnastoletni syn. Obaj w roku tysi&#261;c siedemset osiemdziesi&#261;tym &#243;smym napisali po dwie ksi&#261;&#380;ki, obie o drugiej wojnie &#347;wiatowej. Trzecia noga od sto&#322;u kosztowa&#322;a dwa tysi&#261;ce trzysta sze&#347;&#263;dziesi&#261;t sze&#347;&#263; z&#322;otych, razem z VAT-em, o czym poinformowali mam&#281; wysy&#322;aj&#261;c jej SMS na numer: dziewi&#281;&#263;set pi&#281;&#263;, trzysta dwa, osiemset siedemdziesi&#261;t jeden.
Za&#347; &#243;smego dnia tygodnia przejechali dwa tysi&#261;ce pi&#281;tna&#347;cie kilometr&#243;w, a ca&#322;a ta historia mo&#380;e mie&#263; sens tylko jeden raz, na szcz&#281;&#347;cie.

Bajka o sze&#347;ciu t&#322;umaczkach 

Konstanty Ildefons Ga&#322;czy&#324;ski 

Sze&#347;&#263; t&#322;umaczek w ramach nieuzgodnienia
t&#322;umaczy&#322;o t&#281; sam&#261; powie&#347;&#263; w oparach natchnienia:
pierwszej wyszed&#322; poemat oktaw&#261;,
drugiej co&#347; ze sportu: "Kiszka, brawo!",
trzecia przywioz&#322;a powie&#347;&#263; historyczn&#261;
pt. "Zamierzch&#322;e czasy",
czwarta rewelacj&#281; w trzech tomach (nieomal klasyk!),
pi&#261;ta reporta&#380; "Tam, gdzie by&#322; d&#243;&#322;",
sz&#243;sta - "O hodowli pszcz&#243;&#322;".

Pytanie
Sk&#261;d ta historia dzika?

Odpowied&#378;
&#379;adna nie zna&#322;a j&#281;zyka.

Mora&#322;, czyli pouczenie:
Wi&#281;c po co si&#281;ga&#263; do orygina&#322;u?
Zamiast jednego, sze&#347;&#263; dzie&#322; powsta&#322;o.

</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>The names of the Months</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681117.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;
Rozmowa liryczna

- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Wi&#281;c?
- Kocham cie w s&#322;o&#324;cu. I przy blasku &#347;wiec.
Kocham ci&#281; w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy &#347;pisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko rozt&#322;ukujesz &#322;adnie -
nawet wtedy, gdy ci &#322;y&#380;ka spadnie.
W taks&#243;wce. I w samochodzie. Bez wyj&#261;tku.
I na ko&#324;cu ulicy. I na pocz&#261;tku.
I gdy w&#322;osy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpiecze&#324;stwie. I na karuzeli.
W morzu. W g&#243;rach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i noc&#261;.
I wiosn&#261;, kiedy jask&#243;&#322;ka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak tres&#263; lata.
- A jesieni&#261;, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zim&#261; kocham ci&#281; jak weso&#322;y ogie&#324;.
Blisko przy twoim sercu. Ko&#322;o niego.
A za oknami &#347;nieg. Wrony na &#347;niegu.

Konstanty Ildefons Ga&#322;czy&#324;ski</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-02-11T01_48_07-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-02-11T01_48_07-08_00</comments>
      <pubDate>Sun, 11 Feb 2007 09:48:07 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-12</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-02-11</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-02-11T01_48_07-08_00.mp3" length="2317613"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681117.jpg"/>
      <itunes:duration>142</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>
Rozmowa liryczna

- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Wi&#281;c?
- Kocham cie w s&#322;o&#324;cu. I przy blasku &#347;wiec.
Kocham ci&#281; w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy &#347;pisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko rozt&#322;ukujesz &#322;adnie -
nawet wtedy, gdy ci &#322;y&#380;ka spadnie.
W taks&#243;wce. I w samochodzie. Bez wyj&#261;tku.
I na ko&#324;cu ulicy. I na pocz&#261;tku.
I gdy w&#322;osy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpiecze&#324;stwie. I na karuzeli.
W morzu. W g&#243;rach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i noc&#261;.
I wiosn&#261;, kiedy jask&#243;&#322;ka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak tres&#263; lata.
- A jesieni&#261;, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zim&#261; kocham ci&#281; jak weso&#322;y ogie&#324;.
Blisko przy twoim sercu. Ko&#322;o niego.
A za oknami &#347;nieg. Wrony na &#347;niegu.

Konstanty Ildefons Ga&#322;czy&#324;ski</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>The Names of the Days of the Week in Polish</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681118.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Dni tygodnia po polsku

English - Polish

Monday - poniedzia&#322;ek
Tuesday - wtorek
Wednesday - &#347;roda
Thursday - czwartek
Friday - pi&#261;tek
Saturday - sobota
Sunday - niedziela

I can meet you on Monday.
Mog&#281; spotka&#263; si&#281; z Tob&#261; w poniedzia&#322;ek.

I will meet you on Tuesday.
Spotkam si&#281; z Tob&#261; we wtorek.

I usually play tennis on Wednesdays.
Zazwyczaj gram w tenisa w &#347;rody.

I visited my parents last Thursday.
Odwiedzi&#322;em moich rodzic&#243;w w zesz&#322;y czwartek.

The week is consisted of 7 days.
Tydzie&#324; sk&#322;ada si&#281; z siedmiu dni.

Extra bonus: 
Gdy Pomorze nie pomo&#380;e, to pomo&#380;e mo&#380;e morze, a gdy morze nie pomo&#380;e to pomo&#380;e mo&#380;e Gda&#324;sk.</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-26T10_33_26-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-26T10_33_26-08_00</comments>
      <pubDate>Fri, 26 Jan 2007 18:33:26 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-16</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-01-26</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-01-26T10_33_26-08_00.mp3" length="1132246"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681118.jpg"/>
      <itunes:duration>68</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Dni tygodnia po polsku

English - Polish

Monday - poniedzia&#322;ek
Tuesday - wtorek
Wednesday - &#347;roda
Thursday - czwartek
Friday - pi&#261;tek
Saturday - sobota
Sunday - niedziela

I can meet you on Monday.
Mog&#281; spotka&#263; si&#281; z Tob&#261; w poniedzia&#322;ek.

I will meet you on Tuesday.
Spotkam si&#281; z Tob&#261; we wtorek.

I usually play tennis on Wednesdays.
Zazwyczaj gram w tenisa w &#347;rody.

I visited my parents last Thursday.
Odwiedzi&#322;em moich rodzic&#243;w w zesz&#322;y czwartek.

The week is consisted of 7 days.
Tydzie&#324; sk&#322;ada si&#281; z siedmiu dni.

Extra bonus: 
Gdy Pomorze nie pomo&#380;e, to pomo&#380;e mo&#380;e morze, a gdy morze nie pomo&#380;e to pomo&#380;e mo&#380;e Gda&#324;sk.</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Chrz&#261;szcz/Beetle</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681119.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Wierszyk Jana Brzechwy pod tytu&#322;em: Chrz&#261;szcz  :)

W Szczebrzeszynie chrz&#261;szcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego s&#322;ynie.

W&#243;&#322; go pyta: - Panie chrz&#261;szczu,
Po co pan tak brz&#281;czy w g&#261;szczu?

Jak to - po co? To jest praca,
Ka&#380;da praca si&#281; op&#322;aca.

- A c&#243;&#380; za to pan dostaje?
- Te&#380; pytanie! Wszystkie gaje,

Wszystkie trzciny po wsze czasy,
&#321;&#261;ki, pola oraz lasy.

Nawet rzeczki, nawet zdroje,
Wszystko to jest w&#322;a&#347;nie moje!

W&#243;&#322; pomy&#347;la&#322;: "Znakomicie,
Te&#380; rozpoczn&#281; takie &#380;ycie"

Wr&#243;ci&#322; do dom i weso&#322;o
Zacz&#261;&#322; brz&#281;cze&#263; pod stodo&#322;&#261;

Po wolemu, t&#281;gim basem,
A tu Maciek szed&#322; tymczasem.

Jak nie wrza&#347;nie: - c&#243;&#380; to znaczy?
Czemu to si&#281; w&#243;&#322; pr&#243;&#380;niaczy?!

- Jak to? Czy&#380; ja nic nie robi&#281;?
Przecie&#380; w&#322;a&#347;nie brz&#281;cz&#281; sobie!

- Ja ci tu pobrz&#281;cz&#281; wole,
Dosy&#263; tego! Jazda w pole!

I da&#322; tak&#261; mu robot&#281;,
&#379;e si&#281; w&#243;&#322; oblewa&#322; potem.

Po robocie pobieg&#322; w g&#261;szcze.
- Ju&#380; ja to na chrz&#261;szczu pomszcz&#281;!

Lecz nie zasta&#322; chrz&#261;szcza w trzcinie,
Bo chrz&#261;szcz w&#322;a&#347;nie brz&#281;cza&#322; w Pszczynie.</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-17T10_09_50-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-17T10_09_50-08_00</comments>
      <pubDate>Wed, 17 Jan 2007 18:09:50 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-01-17</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-01-17T10_09_50-08_00.mp3" length="1822949"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681119.jpg"/>
      <itunes:duration>112</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Wierszyk Jana Brzechwy pod tytu&#322;em: Chrz&#261;szcz  :)

W Szczebrzeszynie chrz&#261;szcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego s&#322;ynie.

W&#243;&#322; go pyta: - Panie chrz&#261;szczu,
Po co pan tak brz&#281;czy w g&#261;szczu?

Jak to - po co? To jest praca,
Ka&#380;da praca si&#281; op&#322;aca.

- A c&#243;&#380; za to pan dostaje?
- Te&#380; pytanie! Wszystkie gaje,

Wszystkie trzciny po wsze czasy,
&#321;&#261;ki, pola oraz lasy.

Nawet rzeczki, nawet zdroje,
Wszystko to jest w&#322;a&#347;nie moje!

W&#243;&#322; pomy&#347;la&#322;: "Znakomicie,
Te&#380; rozpoczn&#281; takie &#380;ycie"

Wr&#243;ci&#322; do dom i weso&#322;o
Zacz&#261;&#322; brz&#281;cze&#263; pod stodo&#322;&#261;

Po wolemu, t&#281;gim basem,
A tu Maciek szed&#322; tymczasem.

Jak nie wrza&#347;nie: - c&#243;&#380; to znaczy?
Czemu to si&#281; w&#243;&#322; pr&#243;&#380;niaczy?!

- Jak to? Czy&#380; ja nic nie robi&#281;?
Przecie&#380; w&#322;a&#347;nie brz&#281;cz&#281; sobie!

- Ja ci tu pobrz&#281;cz&#281; wole,
Dosy&#263; tego! Jazda w pole!

I da&#322; tak&#261; mu robot&#281;,
&#379;e si&#281; w&#243;&#322; oblewa&#322; potem.

Po robocie pobieg&#322; w g&#261;szcze.
- Ju&#380; ja to na chrz&#261;szczu pomszcz&#281;!

Lecz nie zasta&#322; chrz&#261;szcza w trzcinie,
Bo chrz&#261;szcz w&#322;a&#347;nie brz&#281;cza&#322; w Pszczynie.</itunes:summary>
    </item>
    <item>
      <title>Pog&#322;aska&#263; kotka :)</title>
      <description>&lt;img src="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681120.jpg" alt="itunes pic" /&gt;&lt;br /&gt;Przygody kota Filemona

Filemon to bardzo ciekawski ma&#322;y kotek. Co rusz co&#347; mu si&#281; przytrafia.

Dla m&#322;odego kociaka &#347;wiat jest pe&#322;en niespodzianek i wyzwa&#324;. Na podw&#243;rku i w wiejskim domku przecie&#380; tyle si&#281; dzieje. Myszy harcuj&#261;, lis czai si&#281; na kury, jakie&#347; strachy ko&#322;acz&#261; si&#281; na strychu. Niekt&#243;re kocie wyprawy mog&#261; by&#263; niebezpieczne. Z opresji ratuje Filemona stary czarny kocur Bonifacy, ca&#322;ymi dniami wyleguj&#261;cy si&#281; na piecu. Od niego tytu&#322;owy bohater pobiera &#380;yciowe nauki. Jednak ani my&#347;li stosowa&#263; si&#281; do nich, musi wszystko sprawdzi&#263; sam.

*giggle* 
chichota&#263;
prosz&#281; przesta&#324; chichota&#263;, czemu tak chichoczesz? Ona stale chichocze na lekcjach. 

*no laughing!* 
nie &#347;miej si&#281;! (prosz&#281;)

Polish doesn't seem to be thaaat difficult afterall! 
W ko&#324;cu j&#281;zyk polski nie wydaje si&#281; by&#263; a&#380; taaak trudny! 

Please, let me stroke Filon! Pleeeeaaase! 
Prosz&#281; pozw&#243;l mi pog&#322;aska&#263; Filona, proooooooooooosz&#281;!</description>
      <guid isPermaLink="true">http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-14T01_20_44-08_00</guid>
      <comments>http://jola.podOmatic.com/entry/2007-01-14T01_20_44-08_00</comments>
      <pubDate>Sun, 14 Jan 2007 09:20:44 GMT</pubDate>
      <dcterms:modified>2008-06-17</dcterms:modified>
      <dcterms:created>2007-01-14</dcterms:created>
      <link>http://jola.podOmatic.com</link>
      <dc:creator>Jola </dc:creator>
      <itunes:keywords></itunes:keywords>
      <enclosure type="audio/mpeg" url="http://jola.podOmatic.com/enclosure/2007-01-14T01_20_44-08_00.mp3" length="1604972"/>
      <itunes:image href="http://jola.podOmatic.com/mymedia/thumb/1021065/0x0_681120.jpg"/>
      <itunes:duration>98</itunes:duration>
      <itunes:explicit>no</itunes:explicit>
      <itunes:summary>Przygody kota Filemona

Filemon to bardzo ciekawski ma&#322;y kotek. Co rusz co&#347; mu si&#281; przytrafia.

Dla m&#322;odego kociaka &#347;wiat jest pe&#322;en niespodzianek i wyzwa&#324;. Na podw&#243;rku i w wiejskim domku przecie&#380; tyle si&#281; dzieje. Myszy harcuj&#261;, lis czai si&#281; na kury, jakie&#347; strachy ko&#322;acz&#261; si&#281; na strychu. Niekt&#243;re kocie wyprawy mog&#261; by&#263; niebezpieczne. Z opresji ratuje Filemona stary czarny kocur Bonifacy, ca&#322;ymi dniami wyleguj&#261;cy si&#281; na piecu. Od niego tytu&#322;owy bohater pobiera &#380;yciowe nauki. Jednak ani my&#347;li stosowa&#263; si&#281; do nich, musi wszystko sprawdzi&#263; sam.

*giggle* 
chichota&#263;
prosz&#281; przesta&#324; chichota&#263;, czemu tak chichoczesz? Ona stale chichocze na lekcjach. 

*no laughing!* 
nie &#347;miej si&#281;! (prosz&#281;)

Polish doesn't seem to be thaaat difficult afterall! 
W ko&#324;cu j&#281;zyk polski nie wydaje si&#281; by&#263; a&#380; taaak trudny! 

Please, let me stroke Filon! Pleeeeaaase! 
Prosz&#281; pozw&#243;l mi pog&#322;aska&#263; Filona, proooooooooooosz&#281;!</itunes:summary>
    </item>
  </channel>
</rss>
