Player_logo Podcasts Community Create a Podcast
Kuchnia włoska :)
June 25, 2007 01:33 PM PDT
itunes pic

Sałatka z pomidorów i mozzarelli

Ta wspaniała w swojej prostocie potrawa wywodzi się z kuchni włoskiej. Plastry sera mozarella z pomidorami i lekkim sosem są doskonałym początkiem każdego obiadu, ja lubię ją przyrządzać jako lekką kolację.

Składniki:

Dojrzałe pomidory

Ser Mozzarella

Oliwa z oliwek

Świeża bazylia

Zioła (bazylia, oregano)

Sól, pieprz

Wykonanie:

Mozarellę pokroić w cienkie plastry, podobnie jak pomidory i ułożyć na przemian na talerzu. Trochę oliwy wymieszać z ziołami suszonymi i przyprawami, polać całość. Udekorować listkami świeżej bazylii. Całość schłodzić w lodówce dla nabrania lepszego smaku. Smacznego!

Rower/A Bicycle
June 10, 2007 12:19 PM PDT
itunes pic

Witam panie i panów serdecznie

Dziś nauczymy się z jakich elementów składa się rower.

Rower jak wiadomo służy do jeżdzenia na nim, ręce trzymamy na kierownicy, nogami pedałujemy, a na siodełku siedzimy. Poza tym rower ma koła ze szprychami i oponami, ramę, łańcuchy i przerzutki. Dla bezpieczeństwa używamy światełek odblaskowych i nosimy kask na głowie.
W zasadzie podczas jazdy na rowerze nosimy też ubrania, ale ostatnio modne jest jeżdzenie na golasa w ramach walki o środowisko. Też można chociaż w Polsce nie polecam, Teletubisia udało się uratować, ale takiego delikfenta na pewno nie.

Depesza
Jan Brzechwa

Miasto Klouszki
Ulica Kościuszki
Numer dwadzieścia,
U swego teścia
Mieszka
Leszek Kulesza.
Do Leszka
Przyszła depesza:

OB
KULESZA KOŚCIUSZKI KOLUSZKI
STOP
PRZYJEŻDŻAJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depeszę bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z tą depeszą do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Nie ma go, proszę pana.
Właśnie we wtorek z rana
Wyjechał do Warszawy
Załatwić ważne sprawy.
Zamieszkał pod piątym na Bema,
A tu go, niestety, nie ma."

Listonosz z rozpędu na rower - hops!
Przyjeżdża do urzędu zziajany jak mops,
Biegnie do naczelnika
I ze słów jego właśnie wynika,
Że nie doręczył depeszy,
Gdyż nie ma w Koluszkach Kuleszy.

Naczelnik telegrafu, człek obowiązkowy,
Rzekł, nie wdając się w zbędne rozmowy:
"Co? Kulesza wyjechał? Znajdziemy Kuleszę!
Do Warszawy w ślad za nim wyślemy depeszę."

Dwaj telegrafiści przy dwóch aparatach
Tę samą depeszę ślą do adresata:
Wystukują kolejne litery
Stuk-stuk-stuk
Jedna, dwie, trzy, cztery...
Litery

Biegną po drucie
Stuk-stuk-stuk
W Warszawie w tej samej minucie
Telegrafista odbiera:
Ka - litera, U - litera, eL - litera
Kul... Kule... Kulesza...
Układa się z liter depesza:

KULESZA BEMA WARSZAWA
JEST WAŻNA NIEZMIERNIE SPRAWA
STOP
PRZEKAZUJĄ DEPESZĘ KOLUSZKI
STOP
PRZYJEŻDŻAJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Listonosz depeszę bierze
I spieszy
I spieszy
I spieszy

Na rowerze
Na rowerze
Na rowerze

Z tą depeszą do Leszka Kuleszy.

"Czy tu mieszka pan Leszek Kulesza?
Jest do pana Kuleszy, depesza."

"Owszem, mieszkał na Bema,
Lecz go od wczoraj już nie ma.
Wyjechał do Krakowa,
Adres: ulica Basztowa,
Numer domu piętnaście,
Tam mu depeszę przekażcie."

Listonosz wraca, rzecz oczywista,
Znów wystukuje telegrafista
Szereg tych samych liter i znaków:

KULESZA BASZTOWA KRAKÓW...

Znów listonosz depeszy doręczyć nie może,
Bo Kulesza wyjechał nad morze.
I znów aparat stuka,
I znów listonosz szuka:

KULESZA SŁONECZNA SOPOT...

I znowu z Kuleszą kłopot,
Bo wyjechał do Łomży, do stryja.
Znów telegraf litery wybija,
Za Kuleszą depesza podąża:

KULESZA TRAUGUTTA ŁOMŻA...

Ale w Łomży ta sama nowina -
Wyjechał do Szczecina!
Depesza w ślad za nim leci:

KULESZA PORTOWA SZCZECIN...

A w Szczecinie ta sama nowina -
Wyjechał do Lublina.
Z Lublina do Olsztyna,
Z Olsztyna do Raszyna,
Z Raszyna do Cieszyna...

Taką miał z nim telegraf robotę!
Wreszcie wrócił do domu w sobotę.
Ledwo wrócił, przychodzi depesza:

OB
KULESZA KOŚCIUSZKI KOLUSZKI
WARSZAWA KRAKÓW SOPOT
ŁOMŻA SZCZECIN LUBLIN
OLSZTYN RASZYN CIESZYN KOLUSZKI
STOP
PRZYJEŻDŻAJ DO KIELC NA RACUSZKI
BOB

Ledwo przyszła depesza,
Skoczył Leszek Kulesza
I po chwili już był w autobusie,
Bo bardzo spieszyło mu się.

Przyjechał do Kielc w samą porę
Wieczorem,
Kiedy na stół wnoszono racuszki.
A racuszki - wprost lizać paluszki,
Takich nigdzie i nikt wam nie poda!

Nie proszono was?
A szkoda!

Części głowy / parts of a head
May 13, 2007 07:10 AM PDT
itunes pic

Cześć, tu Jola z Polski.

W tym epizodzie uczymy się części głowy po polsku.

Głowa, czoło, bwri, oczy, uszy, nos, policzki, usta, broda i podbródek.

Owłosienie: włosy, broda, bokobrody i wąsy.

Przykłady:

Ona ma brązowe oczy i mały uroczy nosek. Pokiwał głową na znak zgody. W uszach i nosie ma kolczyki.

Mam to w nosie. Co znaczy, że mnie to nic nie obchodzi.

W głowie się nie mieści. Przeszło mi przez głowę.

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Co dwie głowy, to nie jedna.

Puścił do mnie oczko.

Co widzisz oczyma duszy swojej?

W jego oczach widziałam ból, ale zacisnął usta i nic nie powiedział.

Powiadają, że ludzie z wysokim czołem mają tęgie głowy.

Części ciała człowieka
April 21, 2007 05:48 AM PDT
itunes pic

Polacy, jak inni ludzie mają jedną głowę, jeden tułów i jedną szyję. Poza tym mamy dwie nogi, każdą zakończoną stopą. Noga składa się z uda i łydki oraz kolana w środku, zaś stopa ma piętę i palce, a największy palec u nogi nazywa się paluch.

Ręka to po angielsku: hand or arm. Ramię to ta część od tułowia do łokcia, potem od łokcia do dłoni mamy przedramię.

Dłoń składa się z palców, kciuka i nadgarstka.

Palce u dłoni: mały palec, serdeczny palec, palec środkowy, palec wskazujący oraz kciuk.

On poprosił ją o rękę. / He popped a question.

Stefan zobaczył włamywacza i wziął nogi za pas. Wziąć nogi za pas / to run away

To był cios poniżej pasa / It was a low-blow.

Wypłakała się na Mariusza ramieniu. Płakać na czyimś ramieniu / to cry on someone's shoulder.

Kasia wypłakuje oczy za Piotrem, który zostawił ją dla Bożeny.

Poprosił - czas przeszły od poprosić, czasownik podstawowy - prosić

Zobaczył - czas przeszły od zobaczyć, czasownik podstawowy - widzieć

Wypłakała się - czas przeszły od wypłakać, czasownik podstawowy - płakać

Paulino, thanks for a picture smiley

Deklinacja i Gałczyński
April 09, 2007 06:40 AM PDT

Cześć, wita was Jola.

Dzisiaj trochę gramatyki i jak zwykle wierszyk.

Opowiem o odmianie rzeczowników, w liczbie pojedynczej dla trzech rodzajów: męskiego, żeńskiego i nijakiego. Odmiana rzeczowników to inaczej deklinacja, czyli odmianawyrazu przez przypadki, liczby i rodzaje.

Przykłady:
ten brat, ta siostra, to dziecko

Nazwy przypadków:
- Mianownik (nominativus) kto? co? brat, siostra, dziecko
- Dopełniacz (genetivus) kogo? czego nie ma? brata, siostry, dziecka
- Celownik (dativus) komu? czemu się przyglądam? bratu, siostrze, dziecku
- Biernik (accusativus) kogo? co widzę? brata, siostrę, dziecko
- Narzędnik (instrumentalis) kim? czym się posługuję? lub z kim? z czym idę? z bratem, z siostrą, z dzieckiem
- Miejscownik (locativus) o kim? o czym mówię? o bracie, o siostrze, o dziecku
- Wołacz o! bracie, siostro, dziecko

Gałczyński Konstanty Ildefons

Dlaczego ogórek nie śpiewa

Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa,
i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

Barwy, czyli kolory po polsku
March 29, 2007 12:39 PM PDT
itunes pic

Witam, tu Jola.

Dzisiaj opowiem wam trochę o barwach, czyli kolorach po polsku.

Jak wszyscy wiemy, niebo jest niebieskie, trawa zielona, a polskie tramwaje - czerwone. Polska flaga jest biało-czerwona. Fioletowe są fiołki, granatowe szkolne mundurki, forsycje kwitną na zółto, zaś magnolie na biało.

Morze może mieć kilka kolorów: od niebieskiego po turkusowy i szmaragadowy.

Osobiście lubię kolory pastelowe, jak kolor piaskowy, szczególnie latem. Krzykliwe kolory, jak seledynowy albo strażacki czerwony kompletnie nie są w moim guście.

Jesienią wolę beże połączone z popielatowymi dodatkami.

W Polsce kolor czarny oznacza żałobę, biały - niewinność, zielony - nadzieję, a żółty - zazdrość.

A jako dodatek - wierszyk Jana Brzechwy o kolorach:

Malarz wciąż zachodził w głowę:
Są kolory i odcienie,
Każdy inną ma wymowę,
Każdy jakieś ma znaczenie.

Aż podsłuchał raz w farbiarni,
Jak sprzeczały się kolory:
- Żółty trzyma się najmarniej,
Żółty jest na zazdrość chory.

- Też gadanie... Zresztą zgoda,
Mnie zazdrosne lubią żony,
Taka jest w tym roku moda:
Żółty kolor, nie czerwony.

Mruknął czarny: - Czy należy
W takie wdawać się rozmowy?
Jak czerwony się zaperzy,
To się robi fioletowy.

- Zamilcz! Wszystkim się podoba
Modny kolor fioletowy,
A ty jesteś co? Żałoba!
Ciebie lubią tylko wdowy.

- Lepszy czarny jest niż biały!
- Lepszy biały, za to ręczę,
Wszak się na mnie poskładały
Barwy, które tworzą tęczę.

- Tylko panny i oseski
Białym chlubią się kolorem...
- A niebieski
- Co niebieski?
- Jego tu na świadka biorę.

Rzekł niebieski: Słów mi szkoda.
Każdy z czasem wypłowieje.
A zielony tylko dodał:
- Mam nadzieję... Mam nadzieję...

Piękna acz nieszczęśliwa Pani
March 15, 2007 12:05 AM PDT

Piękna pani była taka smutna, że stojący obok mężczyzna zapytał: Dlaczego pani jest taka przygnębiona? Smukła kobieta odwróciła głowę, oczy miała zapłakane, i odpowiedziała: dziesięciu młodzieńców prosiło mnie o rękę w tym miesiącu, płaczę, ponieważ wszystkim im odmówiłam.

Przystojny brunet spojrzał na nią z zaciekawieniem: czyżby żaden z nich nie był interesującym, dobrze się zapowiadającym młodym człowiekiem z charakterem i odpowiednim majątkiem?

Niewiasta rzekła: wszyscy byli odpowiednią partią dla mnie, nikt nie był skąpym dziwakiem o smutnej twarzy.

Pan: To dlaczego kobieto odmówiłaś im i jeszcze płaczesz?

Pani: Bo ja właśnie takiego pragnę, skąpego dziwaka o smutnej twarzy.

W tym momencie tramwaj zatrzymał się na przystanku i para się rozstała, chociaż rozmowa była niezwykle interesująca, a tramwaj, jak to tramwaj, był czerwony i pojechał w prawo.

Moja rodzina
March 05, 2007 10:27 AM PST
itunes pic

Babcia z dziadkiem pojechali do miasta. Tam spotkali się z córką, zięciem i wnuczkami.

Zięć powiedział dzień dobry do swojej siostrzenicy, która ma na imię Natalka. Czteroletnia Natalka uwielbia swojego wujka i ciocię.

Kuzyn z Gdańska ma czterdzieści lat, a jego żona Katarzyna - trzydzieści osiem.

Wczoraj mój bratanek zapytał mnie, jak się nazywa mój chłopak, a bratanica - ile on ma lat.

Dzieciaki poskarżyły się rodzicom, że nie wiedzą, co znaczy słowo: stryjek i stryjenka.

Teściowie mojego brata przywieźli swoje córki na wakacje.

Teściowie mojej siostry zabrali nasze dzieci na wakacje.

Moja synowa jest wysoką, piękną kobietą z długimi, kasztanowymi włosami.

Mój siostrzeniec to niski, pulchny młodzieniec z krótkimi blond włosami.

Siostra mojej mamy to moja ciocia, a brat mojego taty to mój stryj.

Żona mojego stryja to stryjenka Małgosia, która ma prawie sześćdziesiąt dziewięć lat.

Moi rodzice mają trójkę wnuków.

Mam dwoje rodzeństwa, mój brat ma na imię Wojtek, a siostra Małgorzata.

15-letnia Kasia zabrała bliźniaki do parku.

Rodzice Jerzego widzieli jeża w lesie.

Numbers :)
February 22, 2007 09:28 AM PST

Pięćdziesięciosiedmioletni mężczyzna trzymał dwoma rękoma stół z trzema nogami, a pomagał mu w tym jego osiemnastoletni syn. Obaj w roku tysiąc siedemset osiemdziesiątym ósmym napisali po dwie książki, obie o drugiej wojnie światowej. Trzecia noga od stołu kosztowała dwa tysiące trzysta sześćdziesiąt sześć złotych, razem z VAT-em, o czym poinformowali mamę wysyłając jej SMS na numer: dziewięćset pięć, trzysta dwa, osiemset siedemdziesiąt jeden.
Zaś ósmego dnia tygodnia przejechali dwa tysiące piętnaście kilometrów, a cała ta historia może mieć sens tylko jeden raz, na szczęście.

Bajka o sześciu tłumaczkach

Konstanty Ildefons Gałczyński

Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia
tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia:
pierwszej wyszedł poemat oktawą,
drugiej coś ze sportu: "Kiszka, brawo!",
trzecia przywiozła powieść historyczną
pt. "Zamierzchłe czasy",
czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!),
piąta reportaż "Tam, gdzie był dół",
szósta - "O hodowli pszczół".

Pytanie
Skąd ta historia dzika?

Odpowiedź
Żadna nie znała języka.

Morał, czyli pouczenie:
Więc po co sięgać do oryginału?
Zamiast jednego, sześć dzieł powstało.

The names of the Months
February 11, 2007 01:48 AM PST
itunes pic

Rozmowa liryczna

- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak tresć lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Konstanty Ildefons Gałczyński

The Names of the Days of the Week in Polish
January 26, 2007 10:33 AM PST
itunes pic

Dni tygodnia po polsku

English - Polish

Monday - poniedziałek
Tuesday - wtorek
Wednesday - środa
Thursday - czwartek
Friday - piątek
Saturday - sobota
Sunday - niedziela

I can meet you on Monday.
Mogę spotkać się z Tobą w poniedziałek.

I will meet you on Tuesday.
Spotkam się z Tobą we wtorek.

I usually play tennis on Wednesdays.
Zazwyczaj gram w tenisa w środy.

I visited my parents last Thursday.
Odwiedziłem moich rodziców w zeszły czwartek.

The week is consisted of 7 days.
Tydzień składa się z siedmiu dni.

Extra bonus:
Gdy Pomorze nie pomoże, to pomoże może morze, a gdy morze nie pomoże to pomoże może Gdańsk.

Chrząszcz/Beetle
January 17, 2007 10:09 AM PST
itunes pic

Wierszyk Jana Brzechwy pod tytułem: Chrząszcz smiley

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie.

Wół go pyta: - Panie chrząszczu,
Po co pan tak brzęczy w gąszczu?

Jak to - po co? To jest praca,
Każda praca się opłaca.

- A cóż za to pan dostaje?
- Też pytanie! Wszystkie gaje,

Wszystkie trzciny po wsze czasy,
Łąki, pola oraz lasy.

Nawet rzeczki, nawet zdroje,
Wszystko to jest właśnie moje!

Wół pomyślał: "Znakomicie,
Też rozpocznę takie życie"

Wrócił do dom i wesoło
Zaczął brzęczeć pod stodołą

Po wolemu, tęgim basem,
A tu Maciek szedł tymczasem.

Jak nie wrzaśnie: - cóż to znaczy?
Czemu to się wół próżniaczy?!

- Jak to? Czyż ja nic nie robię?
Przecież właśnie brzęczę sobie!

- Ja ci tu pobrzęczę wole,
Dosyć tego! Jazda w pole!

I dał taką mu robotę,
Że się wół oblewał potem.

Po robocie pobiegł w gąszcze.
- Już ja to na chrząszczu pomszczę!

Lecz nie zastał chrząszcza w trzcinie,
Bo chrząszcz właśnie brzęczał w Pszczynie.

Pogłaskać kotka :)
January 14, 2007 01:20 AM PST
itunes pic

Przygody kota Filemona

Filemon to bardzo ciekawski mały kotek. Co rusz coś mu się przytrafia.

Dla młodego kociaka świat jest pełen niespodzianek i wyzwań. Na podwórku i w wiejskim domku przecież tyle się dzieje. Myszy harcują, lis czai się na kury, jakieś strachy kołaczą się na strychu. Niektóre kocie wyprawy mogą być niebezpieczne. Z opresji ratuje Filemona stary czarny kocur Bonifacy, całymi dniami wylegujący się na piecu. Od niego tytułowy bohater pobiera życiowe nauki. Jednak ani myśli stosować się do nich, musi wszystko sprawdzić sam.

*giggle*
chichotać
proszę przestań chichotać, czemu tak chichoczesz? Ona stale chichocze na lekcjach.

*no laughing!*
nie śmiej się! (proszę)

Polish doesn't seem to be thaaat difficult afterall!
W końcu język polski nie wydaje się być aż taaak trudny!

Please, let me stroke Filon! Pleeeeaaase!
Proszę pozwól mi pogłaskać Filona, prooooooooooooszę!